niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 3

( perspektywa Mad )                                              

Obudziłam się ,spojrzałam na zegarek. Była 6:05. Oh god why ? pomyślałam. Ałaaaa moja głowa. Usiadłam na łóżku. Wokół mnie był niemiłosierny burdel.

- Co tu się stało ? - zapytałam sama siebie.

Nic nie pamiętałam a to oznaczało, że się nieźle wczoraj narąbałam. Ale dlaczego ? Wstałam i z wielkim trudem poczłapałam do łazienki. Gdy spojrzałam w lustro moja reakcja była taka.

- O kurwa koteczku a co ci się stało ?- krzyknęłam. To fajnie. Miałam kaca, napieprzała mnie głowa i wyglądałam jakby przejechał po mnie walec,zawrócił, przejechał po mnie po  raz drugi i tak jeszcze kilka razy. A na dodatek nic nie pamiętałam. Mózg rozjebany totalnie. Gdy tak stałam i żaliłam się nad sobą zobaczyłam,że na ręce mam napisane jakieś cyferki. To był numer telefonu. Ale czyj ?! Louisa Tomlinsona.

-Ja pierdole- zajebałam głową o szafkę siadając na ziemi. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Popełzłam na czworaka do pokoju, mówiąc proszę i trzasnęłam twarzą na ziemie. Do pokoju weszła Klaudia i Car.  

- Co tam koteczku? - zapytała Klaudia z uśmiechem na twarzy. Wstałam z podłogi i opadłam na łóżko.

- Co się wczoraj działo ?- zapytałam popijając aspirynę wodą.

- No może ty nam powiesz ?- spojrzały na mnie znacząco.

- Nic nie pamiętam- wyszeptałam.

- Tak to wiemy-zachichotały obydwie.    

- Ale śmieszne-wyjęczałam.

- Opowiedz nam co pamiętasz a my dopowiemy ci resztę- powiedziała Duśka a Lolo (drugie przezwisko Car ) zanosiła się od śmiechu.

- Ale ja nic nie pamiętam oprócz tego,że byłyśmy na treningu i poszłyśmy na imprezę i tu się film urywa.....- wyrzuciłam to z siebie jednym tchem.

- No to możemy ci powiedzieć, że ..... masz rację- powiedziała Car i obie ryknęły śmiechem.

- Kurwa powiedzcie mi wreszcie co tam się działo - krzyknęłam wkurzona. Klaudia zaczęła opowiadać.

- No więc byłyśmy na tej imprezie, no i poszłaś dorobić pop corn - przerwała bo nie mogła pohamować śmiechu- i nagle słyszymy takie buuuum. Stajesz w drzwiach, wyglądałaś jakbyś właśnie wyszła z kopalni.   Jeb !! Klaudia spadła z łóżka.  

- Ałaa mój łokieć- powiedziała płacząc ze śmiechu.

- To co ja zrobiłam ? Wysadziłam butlę z gazem?- zapytałam przerażona.  

- Nie tylko mikrofalówkę- powiedziała

Car powstrzymując wybuch śmiechu.

- Matko ale wstyd-piszczałam załamana.

- To jeszcze nie wszystko- zaszczebiotała Klaudia siadając z powrotem na łóżku.

- Gdy już wysadziłaś tę mikrofalę, poprosiłaś Louisa,który swoją drogą chyba jest tobą zainteresowany- kontynuowała.  

- Weź przestań- skarciłam ją- na razie nie chcę kolejnego związku.

- Ale ja nic nie sugeruję - powiedziała a Car podjęła dalszą opowieść.  

-Kazałaś mu przynieść whisky i kieliszki. Usiedliście razem w kuchni, kiedy my uprzykrzałyśmy życie laskom chłopaków. Dodam nawet, że Klaudia nie kłóciła się z Harrym- uśmiechnęła się w kierunku Duśki.

- Tak ale to było chwilowe- powiedziała z szatańskim uśmiechem.

- No i tak żeście się we dwójkę nawalili, że nie wiedziałaś kim jesteśmy. I w tym momencie stwierdziłyśmy że pora iść do domu. Grzecznie się pożegnałyśmy i wyszłyśmy. Oto cała historia.  Masakra nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Taki wstyd. Nie dość, że wysadziłam mikrofalę to jeszcze się upiłam. Super. Wtopa na maksa. Zamyśliłam się. W sumie to nie wiem czy bardziej martwi mnie kwestia mikrofalówki czy tego ,że upiłam się z Louisem Tomlinsonem. Ja pierdziele co on teraz musi sobie myśleć?! A oni !! Magda Kot nie umiejąca korzystać z mikrofali super. Nagle usłyszałam głos przyjaciółek.

- Mad, Mad, Magda- krzyczały wyrywając mnie z tego transu.

- Tak już jestem . Po prostu się zamyśliłam - powiedziałam.

- Dobra ja idę na zakupy. Ty jak chcesz to idź spać - powiedziała do mnie Klaudia.

- Tak Duśka ma rację odpocznij- dorzuciła Car i wyszły.

Wtuliłam się w moją pachnącą pościel. Wpatrując się w numer i rozmyślając nad tym co usłyszałam, zapadłam w głęboki sen.

(Perspektywa Carolain)

Zeszłam razem z Duśką na dół i już miałyśmy wychodzić na zakupy kiedy Pat nam przeszkodziła:

-A wy gdzie przecież mamy dzisiaj rozmowę o pracę-zaczęła

-Na zakupy, ale pójdziemy po przesłuchaniach ok?-odrapała Dusia z rezygnacją w głosie. Jako, że mamy iść na to przesłuchani to poszłam się przebrać. Zeszłam na dół gdzie były już dziewczyny

Pat ubrana w to:

Em w to:



A Mad tak:



Biedna Mad miała drastyczne budzenie w wykonaniu Pat dwa wiadra lodowatej wody na głowę no to był szok. Mniejsza z tym mam czasami wrażenie że Mat i Em ubierają się podobnie do Tomlinsona i Horana. Do budynku w którym miało się odbywać przesłuchanie przywiózł nas Josh jednym autem i jego szofer drugim. Po wejściu do budynku skierowałyśmy się do recepcji skąd nas skierowali do szatni. Tam się przebrałyśmy do tańca i byłyśmy gotowe. Gdy wkroczyłyśmy na hol przed salą w której miały się odbyć przesłuchania zobaczyłyśmy tłumy ludzi było ta pełno osób różnych zaczynając o solistów,  pary aż po grupy.

-Nie mamy szans-powiedziała zrezygnowana Mad

-Ej no nie po to jesteśmy w Londynie żeby się poddawać zawsze jest szansa. A jak nas nie wybiorą to znaczy, że są totalnymi palantami-powiedziałam próbując je zmotywować chodź sama miałam wątpliwości. Kolejne grupy pary lub soliści zostali proszeni o wejście i zaprezentowanie swoich sił niektórzy wychodzili bardzo zadowoleni inni wręcz przeciwnie a jeszcze innych ochrona wynosiła już się boję jak mi lub dziewczyną puszczą nerwy to się źle skończy. Nadeszła chwila prawdy trzymając się za ręce przekroczyłyśmy próg sali (którego nie było :D).

-To są chyba jakieś żarty czy oni zawsze muszą nam plany pokrzyżować-powiedziała oburzona Klaudia na widok całego 1D

-Zatańczymy i spadamy jak by co-powiedziałam jej na ucho. Stanęłyśmy tyłem do stolika przy którym siedziało całe 1D 5SOS i ich menadżerowie. Patrycja podała płytę DJ-owi i powiedziała który utwór ustawiłyśmy się i zatańczyłyśmy tak:



-Wow-powiedzieli wszyscy jak skończyłyśmy na co przybiłyśmy sobie piątkę

-Możecie jeszcze coś zatańczyć?-spytał Luke a skąd wiem otóż lubię 5SOS

-Oczywiście-zgodziłyśmy się szybko. A zatańczyłyśmy to:



-Jesteście niesamowite kocham was za wybór piosenki-zaczął się podlizywać Horan już ja mu dam

-Tak to prawda ja nie wiem jak inni ale ja was chcę jako tancerki-tym razem głos zabrał Claum

-Odezwiemy się do was-zakończył nasze wychwalanie Harry,który swoja drogą już nie siedział za stołem tylko przed nim stał a reszta bandy opierała się o stół kiedy oni zdążyli się przenieść. Mniejsza zebrałyśmy swoje manatki i już miałyśmy wyjść no ale nie przecież Duśka tak tego nie zostawi:

-Trzeba było nam prosto w twarz powiedzieć, że jesteśmy do kitu i nas nie przyjmiecie!!-wrzasnęła do nic odwracając się

-Nie jesteście genialne my was przyjmujemy-powiedział Harry szczęśliwy?? Na co nasza kochana nie pozorna Klaudii podbiegła do niego wskoczyła i objęła nogami jego uda i zaczęli się razem kręcić jak popaprańce a reszty zgromadzonych miny wyrażały  jedno wielkie WTF. Gdy już go puściła, stanęła przed nim z przerażeniem w oczach.  

- Przepraszam - wydusiła- to z radości.    

- Tak jasne . Wszyscy lecą na naszego Hazze- zachichotał Niall.

Chłopieno i po co się odzywałeś, teraz zginiesz.

- Tak wiem. Wszędzie się o tym mówi, że albo by cię zgwałciły albo,że same się zapładniają na twój widok - powiedziała, robiąc ruchy ukazujące orgazm jak mniemam. No  teraz to dopiero mieliśmy miny. Jakby nam ktoś wyjebał liścia w ryj. Co się stało, że oni się nie kłócą ?!

 - No tak. Ale nie jestem taki jak opisują mnie w gazetach i na tych portalach plotkarskich. To może zakopiemy ten topór wojenny co ?? Wiem że, to co się stało w MSC to nie tylko twoja wina- zapytał.

Czy w jego głosie dało się słyszeć nadzieje? Jak oni sobie tak beztrosko gadali zauważyłam kątem oka że czekoladka i Luk wgapiają się we mnie jak w obrazek. Było to miłe ale bez przesady. Gdy spojrzałam na czekoladkę , on od razu spuścił wzrok. Matko najchętniej schrupałabym go ze smakiem, ale nie kurwa muszę patrzeć jak Perrie sobie używa. Co jeszcze zaobserwowałam że Niall flirtuje sobie spokojnie z Em zapominając o bożym świecie, czasami zerkając na Klaudię i pizdusia. Louis i Asthon pochłaniali wzrokiem Mad która udawała że nic nie widzi, a Claum i Liam przypatrywali sie Pat jeszcze Michell wgapiał się w Duśke. Chyba będzie wesoło.

 - No w sumie na razie możemy. Ale tylko na razie. - zaśmiała się Duśka.

Ja pierdziele myślałam że zejdę na arytmie ( ciekawe czy czekoladka umie robić usta- usta ? ). Moje serce nie funkcjonowało tak jak potrzeba. Normalnie Klaudia darła by się do pizdusia ( uwielbiam go tak nazywać ) a Horan dostałby w twarz. A dzisiaj ?! Ona wskoczyła na niego jak jakaś napalona, a teraz normalnie z nim rozmawiała. Musze się dowiedzieć co jest grane. Nagle Michell dalej wgapiając się w Duśke wyjechał z propozycją.

 - Ej dziewczyny mam genialny pomysł ! W piątek chcieliśmy zorganizować nockę oczywiście bez spania tylko jakaś impreza ale my i 3 laski ( zrobił minę jakby miał puścić pawia) to trochę tak słabo , wiec może byście przyszły??

 - Takk- krzyknęłyśmy chórem. Duśka nie była do końca zadowolona.

- Będzie Taylor ? - zapytała z kamienną twarzą patrząc na Harrego. On spojrzał na nią z rozczarowaniem i powiedział.

- Tak będzie, w końcu to moja dziewczyna.

-To sorry ale ja nie przyjdę- powiedziała,i zaczęła zbierać się do wyjścia. Wszyscy spojrzeli na mnie błagalnie.

- Oczywiście, że będziemy wszystkie ! A Klaudia weźmie osobę towarzyszącą i będzie git- powiedziałam i wyszłyśmy.

Na korytarzu najpierw była dzika radość z tego , że dostałyśmy te prace a potem milion pytań do Duśki.

- Zamilczcie ! I tak wam nic nie powiem bo sama nie wiem co się dzieje - wrzasnęła.

Jest moją przyjaciółką od zawsze i wiem że coś jest nie tak. Mam swoje teorie na ten temat ale pożyjemy zobaczymy. Jedynym sekretem jakiego jej nie powiedziałam przez całe życie to to że narzeczoną Josha jest Gemma Styles, siostra Harrego. Ale będzie zadyma jak się wszystko wyda. Mam nadzieje że przyjazd naszej piątki na tym nie ucierpi. Zdenerwowana nie wiadomo na co poszła z hukiem do szatni. Pewnie teraz zapali sobie fajkę na uspokojenie tak jak ja w sytuacjach dziwnych , tak to dobre słowo. Te zakupy dobrze nam zrobią.

(Perspektywa Klaudii)

Jak zaraz sobie nie zapalę papierosa to chyba zwariuję. Mam w sobie tyle sprzecznych emocji. Co to w ogóle  było ?? Wskoczyłam jak dzika na pizdusia, cieszyłam się jak głupia a później odstawiłam szopkę. Wspaniale mistrz zbłaźnienia się to ja Klaudia Daniell Nowak ! Tak,dziewczyny nie lubią jak palę , tylko Car nie miała nic przeciwko bo sama jarała jak smok. Siedziałam na kamiennym krawężniku przed studiem, zaciągając się dymem i powoli dochodząc do siebie. Nagle dosiadła się do mnie Car.

- Dasz mi jednego ? - zapytała ze słodką miną.

- Jasne- poczęstowałam ją papierosem.

 - No nieźle narobiłaś ! Autentycznie wskoczyłaś na pizdusia jak jakiś dzikus- powiedziała uważnie mi się przyglądając.

 Dziwne chwilę temu zaczęłabym się wydzierać i przeklinać a teraz nic. Nie ruszało mnie to. Co się ze mną dzieje ??

 - Stara ja sama nie wiem co to było! Tak jakoś samo wyszło- zaczęłam się tłumaczyć.

- A czy ty widziałaś jak on cieszył michę ?! - zapytała.

- Tak widziałam. Nie wiem, próbuje to sobie jakoś tłumaczyć ale się nie da- powiedziałam z niemocą.

- Dobra nie musisz się tłumaczyć, to pewnie było chwilowe. Mam nadzieje- zaśmiała się.

Chwile później przyszła reszta.

- To co idziemy mam ochotę poszaleć - krzyknęła Pat.

- A co kto bogatemu zabroni ? Ja to kupiłabym coś w paski- zawtórowała Mad.

Popatrzyłyśmy wszystkie cztery na siebie i jebłyśmy śmiechem.

- Co was tak śmieszy? - zapytała zadziwiona Mad.  

- Nic tak jakoś nam wesoło- puściłam do niej oko i ruszyłyśmy do galerii.

Po drodze wstąpiłyśmy do Chanel. Kupiłam boskie perfumy. Teraz już nikt mi się nie oprze. Mrrrr.....ale ja mam nasrane w tej głowie.

- Ej Car tak w ogóle to kiedy poznamy narzeczoną Josha ? Jestem ciekawa , która to odbiła mi faceta - zaśmiałam się znacząco unosząc znacząco brew.

-No nie wiem kiedy ją przyprowadzi. Ja w sumie też jej nie znam- powiedziała Car, spuszczając wzrok.- Wiem , że ma na imię Gemma, jest śliczną blondynką i ma młodszego brata.

- Nie znasz jej ?! - krzyknęła Mad.  

- No osobiście nie- potwierdziła.

- To fajnie ma ten Josh w głowie. Trzy miesiące do ślubu, masz być druhną a jego siostra nie zna narzeczonej. Pozdrawiam Magda Kot.

Jakoś nie uwierzyłam Carolain, znałam ją dobrze i wiedziałam, że nie powiedziała całej prawdy. Nie będę naciskać, jak sama będzie chciała to nam powie. Dotarłyśmy nareszcie do galerii. Nawet nie było dużo ludzi. Nie wiem czy już wspomniałam ale jestem aspołeczna. Nie lubię tych setek ludzi, którzy mijają mnie codziennie na ulicy, czy właśnie w galerii. Ludzie nie lubię was, wypieprzajcie z łaski swojej. Tak więc zaczęłyśmy łazić po tych sklepach. Nic ciekawego tam nie było aż tu nagle w Stradivariusie Patrycja wypatrzyła cudowną sukienkę. Musiała ją mieć. Całe uradowane weszłyśmy do sklepu. Ja, Car i Mad zaczęłyśmy się wygłupiać przymierzając jakieś tandetne i okropne ciuchy, Em oglądała błyskotki, które kocha a Pat poszła przymierzać sukienkę.



Najpierw zobaczyłam zielone oczy Harrego wpatrujące się we mnie a później resztę chłopaków, a dopiero później krzyki Pat i kogoś jeszcze. Wszyscy rzuciliśmy się biegiem w stronę przymierzalni. Tak dziwnie się złożyło, że Harry przepraszam pizduś stał blisko mnie, w ogóle mi to nie przeszkadzało a wręcz przeciwnie było bardzo miło  ( ma super perfumy ), Louis obok Magdy , Nialler obok Em ( tak ślicznie razem wyglądają <3 ) , Zayn bardzo blisko Car a Liam z dziwnym, według mnie podnieceniem w oczach patrzył na Pat. Dopiero teraz zauważyłam, że tynkary też tu są. A jakże psy ogrodnika. Same nie wezmą a nikomu nie dadzą.

 - Oddaj to wredna suko albo pożałujesz, że ci Bozia rączki dała - darł się Pat.  

Tak najspokojniejsza i najgrzeczniejsza laska z naszej piątki wypowiedziała te słowa i to chyba nie koniec. Pat stała w pozycji bojowej przodem w stronę wary- obciągary, czyli niejakiej Sophii Smith, która stała z triumfalnym uśmiechem na ryju trzymając w ręku sukienkę Pat. Ups, chyba nie przewidziała, że Patrycja Wasilewska moja przyjaciółka też potrafi być wredna i chamska.

 - Nie bo byłam pierwsza- powiedziała Sophia.

- Nie byłaś pierwsza, nie umiesz liczyć- zapytał Lou parodiując i przedrzeźniając Sophie.

- Zamilcz Louis, nikt cie o zdanie nie pytał - wysyczała z jadem w głosie.

 -Lou chyba ktoś tu jest głupi i pierwszy raz to nie jesteśmy my ! -  powiedział Nialler z dumą w głosie.  Wszyscy parsknęli śmiechem nawet Liam.

 - Dlaczego wy tacy jesteście ?- piszczała zezłoszczona.

- Może dlatego, że was nie lubią - powiedziałyśmy chórem z Car

- Was trzech- wskazałam na nie placem.

- Zgadzamy się z wami w 100% - powiedział Lou.  

Przybiliśmy sobie piątki.  

 - Jeszcze nikt mnie tak nie upokorzył- wrzasnęła Sophia uderzając Pat w twarz.

Chciałam rzucić jej się na pomoc ale pizduś mnie zatrzymał łapiąc w talii. W ogóle nie zwracał uwagi na to że Taylor stała na przeciwko nas. Przeszły mnie dreszcze ale takie przyjemne. Wracając do bójki Sophia chciałaś to masz, zginiesz. Wal ( drugie przezwisko Pat ) nie pozostała jej dłużna, rzuciła się na pannę Sophie z pięściami. Obie runęły na ziemie. Sophia próbowała się bronić ale jej nie wychodziło, w końcu 11
lat treningów nie poszło na marne. Wal była trzy razy szybsza i zwinniejsza. Śmiesznie to wyglądało a jeszcze śmieszniejsze było to , że nikt nic nie robił, wszyscy się gapili Liam też. Gdy Wal zaczęła ciągnąć Sophie za włosy a ta wrzeszczała niemiłosiernie Liam stwierdził, że wystarczy. Nie podszedł do Sophii żeby ją zebrać ale do Wal ! Objął ją w pasie swoimi mocnymi rękami, przerzucił przez ramie i odszedł. Co tu sie kurwa dzieje ?! Po pięciu minutach wrócili oboje nic nie mówiąc. Liam pozbierał Sophie z podłogi i ruszył do wyjścia. No ładnie.

( perspektywa Pat )                                            

 No to się wkurzyłam. Tak jestem spokojna i grzeczna ale do czasu. Co ta pusta suka sobie myślała?! To była moja sukienka i finał. A jakże. Kupiłam ją.......a właściwie Liam mi ją kupił i przy okazji zaprosił na obiad. Czaicie to. Na obiad. Liam Payne, który ma dziewczynę i tworzy z nią sztucznie według mnie, super związek. Wiecie nie liczę na cuda ale na obiad pójdę a co ! A teraz kurwa tak na trzeźwo. Bez jaj po raz pierwszy w życiu kogoś uderzyłam ( no oprócz tych naszych przyjacielskich bójek) i to publicznie  ( matko co ci ludzie sobie pomyśleli i gdzie do cholery była ochrona ?! ) a na dodatek była to dziewczyna, której szczerze nienawidzę. Tak na marginesie jestem z siebie bardzo zadowolona, zrobiłabym to drugi raz i nie mam wyrzutów sumienia. Liam ma takie silne ręce i seksowne ciało ! Patrycja ogarnij się on ma dziewczynę!! No i co z tego?! Zaprosił mnie na obiad. Gdyby był szczęśliwy to by mnie nie zaprosił, co nie ?? Strasznie męczący dzień. A jeszcze mamy podpisać umowę z 1D i 5SOS, na pewno nie obędzie się bez cyrków. Tak w ogóle Claum jest słodki. Dobra, nie ma srania po krzakach. Musze znaleźć sobie prace tak jak reszta lasek, bo inaczej nie będziemy jeść. Nie możemy być na wiecznym utrzymaniu Josha,mamy kurde po 20 lat. Chce iść do domu i się wyspać.

- To co idziemy podpisać te cholerną umowę ( jestem uzależniona od słowa cholera ). Padam na twarz-powiedziałam do reszty.

 - Idźcie przodem, my dołączymy z Duśką później. Musimy coś załatwić- powiedziała Car z tajemniczą miną.

Patrząc na minę Klaudii nie byłam przekonana czy w ogóle coś o tym wiedziała bo jej mina wyrażała " O czym ty kurwa do mnie mówisz ?" Ciekawe co one knują. Nie będę o nic pytać bo po pierwsze nic sie nie dowiem a po drugie nie mam siły po tej bójce. Chce do łóżka, mojego kochanego, wspaniałego łóżeczka.

 - Tak, tak dołączymy później. Postaramy się nie spóźnić - przytaknęła Car , Duśka.

-Okey. To my idziemy jeszcze do pralni po moją kurtkę i spotkamy się u chłopaków- powiedziała Em i wyszłyśmy.

Oby nasze dwie wariatki w nic się nie wpakowały.

( perspektywa Liama )              

Chyba muszę iść do lekarza. Przed chwilą bili moją dziewczynę a ja nic nie zrobiłem. Szczerze mówiąc nie ruszało mnie to. Nie to że Sophia nic dla mnie nie znaczy..... Ale dlaczego ?? Ta Patrycja jest taka śliczna jak się złości... oczywiście jak jest spokojna to też jest super i w ogóle... Dobra nie będę się pogrążał.

- Dlaczego ty uderzyłaś Patrycję?- zapytałem Sophię idąc do samochodu.

- Bo należało się suce podobało ci się ?- zapytała próbując mnie pocałować.

- Nie !-warknąłem- Nigdy więcej tego nie rób, rozumiesz ??

- A co ?? Kim ona w ogóle dla ciebie jest że jej tak bronisz ??- zapytała z wyrzutem. No właśnie to było dobre pytanie. Sam je sobie zadawałem. Z jednej strony chłopie co cię ona obchodzi. Nie znasz jej, nie wykazuje tobą zainteresowania a poza tym jesteś z Sophią ale z drugiej strony coś mnie ciągnie do tej dziewczyny. Jest w niej coś tak....... intrygującego. No nie wiem ale na pewno wiem, że muszę ją lepiej poznać, za wszelką cenę.

 - Znajomą. A poza tym zaraz cię w gazetach obsmarują, że nie umiesz się zachować- powiedziałem zirytowany.    

- Nie wiem o co ci chodzi ale lepiej niech ta dziunia trzyma się od ciebie z daleka kochanie- powiedziała tym swoim sztucznie słodkim głosem.

- Nie to trzymaj się od niej z daleka. I razem ze swoimi koleżankami dajcie spokój całej piątce tych dziewczyn.

-A teraz wsiadaj do samochodu i nic już nie mów- powiedziałem podniesionym głosem.

Coś się między nami zepsuło. Tak kiedyś ją kochałem ( tak mi się przynajmniej wydawało ) ale teraz nie potrafię nazwać tego co jest miedzy nami. Niby się nie kłócimy ani nic ale nie ma tej chemii. Nie wiem co dalej będzie. Kątem oka zauważyłem,że chłopaki mi się przyglądają. Podszedłem do nich.

- Na co się gapicie ?! Musimy jeszcze umowę podpisać z Patry.... z dziewczynami- pogoniłem ich.  

- Tak ty z chęcią byś podpisał " jakąś" umowę z Patrycją- powiedział Zayn.

- Stary wpadłeś tak jak Niall i Lou- powiedział Harry klepiąc mnie po ramieniu.

- Ej Niall tak, ale ja jeszcze w nic nie wpadłem oprócz studzienki kanalizacyjnej jak miałem 5 lat - powiedział Lou, chyba lekko oburzony i wsiadł do auta. Wszyscy się zaśmiali.

- A ty to niby nie ?! - zwróciłem się w stronę Harrego.

- Ja ?!?! Absolutnie nie. Skąd ci to przyszło do głowy ?  I niby kto to miałby być zaczął się denerwować.   Aha trafiłem w dziesiątkę.  

- A no Klaudia. Po tym incydencie na castingu-powiedziałem.

- To była tylko chwila radości. Ona nie wiedziała co robi. I tyle.- odparł.  

- Takkk ?! A teraz w galerii to co ?! - zapytałem z przekąsem.    

- Nic nie było. To nie wasza sprawa ! -wsiadł do samochodu.

Coś między nimi zaiskrzyło, chociaż oni jeszcze tego nie wiedzą. Umiem obserwować ludzi. Chociaż będą jeszcze nie jedne problemy z cyklu " Klaudia i Hazz". Zobaczymy. Aha jeszcze Zayn i Carolain ona udaje niedostępną a on przykładnego chłopaka. Ja i tak wiem swoje. Jako Daddy Direction mają moje błogosławieństwo. Teraz nasze życie będzie jeszcze ciekawsze niż przed poznaniem tej piątki dziewczyn. Dobra a teraz jedziemy znowu się z nimi zobaczyć.

( perspektywa Car )   
                                           
Wyszłyśmy ze Stradivariusa i ruszyłyśmy żwawo przez galerie w stronę parkingu. Znaczy to ja ruszyłam żwawo a Duśka się ociągała.    

 - Okey. Powiesz mi w co mnie wpakowałaś?- zapytała patrząc na mnie podejrzliwie.

- Nieee- uśmiechnęłam się szatańsko.    

- Powiem ci tyle ja nic nie wiem nic mi nie udowodnisz i do niczego się nie przyznam- powiedziała stając i przybierając postawę " Wyjdź i wróć jak się ogarniesz". Kochałam jej podejście do życia i ją całą. Ona powinna mieć na drugie imię przypał a nie Danielle. Zawsze jest optymistką, umie bardzo dobrze słuchać innych, ma zdolności telepatyczne ale jest strasznie nerwowa.  

- No chodź! Zaraz się dowiesz- powiedziałam ruszając przed siebie.

- Dobra ale jak coś to mnie tu nie było- oświadczyła.

- Okey. Pamiętasz jak jeszcze w Polsce opowiadałaś, że chcesz tatuaż ale rodzice cie nie pozwalają? -zapytałam, ona przytaknęła- No mi też nie pozwalali ale teraz już nie mieszkamy z nimi, mamy po 20 lat i chyba możemy co??  

-Mówisz serio??- zapytała nie dowierzając.

- No jasne- odpowiedziałam.    

Ta zaczęła piszczeć i rzuciła mi się na szyję. Czekoladka też lubi tatuaże ciekawe co powie na mój ? Zaintrygował mnie. Jest w nim coś pociągającego. Teraz to już wpadłam. Oby to się nie wydało !
Zeszłyśmy do podziemnego parkingu przemierzając go dumnym krokiem. Zatrzymałyśmy się przy Gemballa Mclaren



Z daleka usłyszałam pomruki zdziwienia a już na pewno zazdrości. Lubię budzić zazdrość i intrygę w innych ludziach. Taka już jestem.

- No to jedziemy- powiedziałam i odpaliłam silnik. Ten ryk to miód dla moich uszu. Cała nasza piątka miała cholerną słabość do szybkich samochodów i spania. Całą drogę śpiewałyśmy piosenki i przyglądałyśmy się ludziom. A mianowicie:


       Yeah I' ve been watchin you all night.              
                   There's somethin' in your eyes.                               
  Say c'mon c'mon and dance with me baby.          
                          Yeah the music is so loud.                                    
 I wanna be yours now.   
Say c' mon c' mon and dance with me baby.
     
Trzy piosenki później byłyśmy na miejscu. " World Tatoo". Tak to tutaj.  

- Kurwa jebana mać! Skończyło się paliwo. Wiedziałam, wiedziałam, że o czymś
zapomniałam. Skleroza nie boli jakby bolała to by ją leczyli - krzyknęłam , trzaskając drzwiami. Zawsze zapominałam zatankować auto zawsze ...uhh muszę coś z tym zrobić. Dobra w dupie zabiorę go jutro.

  - Trochę się pogoda pierdzieli ale co z tego. Ja kocham deszcz i mogę iść z buta- powiedziała Duśka. No w sumie racja. Całe w skowronkach weszłyśmy do środka.

 - Cześć Simon- wydarłam się na wejściu.

- Carolain Collins proszę, proszę- powiedział równie głośno. Miał szarozielone oczy, rozwiane blond włosy i pogodną trochę dziecięcą twarz. Uwielbiałam go. Był tak przyjaźnie nastawiony do ludzi i świata.

  - Simon to jest moja przyjaciółka Klaudia, Klaudia to jest Simon przyjaciel rodziny- przedstawiłam ich sobie.  

- Cześć, jesteś śliczna przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi- powiedział całując ją w rękę.    

- Dziękuję. Mnie również miło cie poznać- odpowiedziała.    

- Co was do mnie sprowadza? - zapytał z uśmiechem.  

Spojrzałyśmy na siebie znacząco.  

- Tatuaże-krzyknęłyśmy zgodnie.

Usiadłam pierwsza na fotelu byłam zdecydowana na coś takiego:
później może coś większego ( na pewno na jednym się nie skończy). Duśka też wybrała ale nie powiedziała mi co. Usiadła na drugim fotelu, uśmiechnęła się do mnie i zajęła rozmową z drugim tatuażystą Rickiem. Już widzę miny chłopaków i dziewczyn jak wrócimy. Kocham być w centrum uwagi. Tak niektórzy twierdzą, że jestem gwiazdeczką itp. Otóż nie! Lubię jak się dużo dzieje, najlepiej z moim udziałem. Nienawidzę nudy i kurwa budzików. A oprócz tego skurwysyństwa i Perrie ! Mam wyjebane na opinię innych ludzi i już.  

- No to do dzieła Simon- powiedziałam.  

- Tak jest madame- odparł.  

Po 15 minutach było gotowe. Nie bolało i było genialnie. Pięć minut później dołączyła do mnie Klaudia. No jej tatuaż robił wrażenie.


W chuj szczęśliwe podziękowałyśmy Simonowi i wyszłyśmy na ulice. Tak jak myślałam nadeszła burza i lało jak z cebra. Jeeeeeb. Zagrzmiało. Kocham to zjawisko.

- Yeah. Jupi. Ale zajebiście. - Duśka wybiegła na ulice i zaczęła kręcić się jak głupia.    

- No choć idziemy! Bo będą się na nas darli- krzyczała do mnie. A co tam. Raz się żyje. Wzięłyśmy się za ręce i gadając, śpiewając i brechtając się na zmianę ruszyłyśmy do willi 1D. Musze powiedzieć, że po 30 minutach było trochę mokro i trochę zimno ale tylko odrobinę. A zresztą nie dziwne bo byłyśmy ubrane w to:


Klaudia to:


Co chwile grzmiało i zmieniała się intensywność deszczu. Było bosko. Chuj z tym, że miałam wodę w majtkach, staniku i butach a ryj jak zombie. Standard. Tak woda to mój żywioł tak samo jak taniec. Hahaha wyglądałyśmy jak jakieś nimfy wodne- współczesne.

- Duśka może coś zatańczymy?- zapytałam z błyskiem w oku.

- No jasne zawsze i wszędzie- odpowiedziała.

Wyciągnęłam telefon z torebki włączyłam muzykę i zatańczyłyśmy tak na środku ulicy gdzie na około jebało piorunami.


Gdy skończyłyśmy zobaczyłam , że ludzie z okien się na nas gapią i biją brawo. Ukłoniłyśmy się dostojnie i ruszyłyśmy dalej. Co to za życie bez adrenaliny? A nuda ! Co to w ogóle znaczy? Idąc tak przez mokry asfalt Duśka nuciła piosenki i podrygiwała w ich rytm (bo wiecie albo ma niestwierdzone ADHD albo owsiki przy czym ja obstawiam obydwa) ,a ja myślałam o tych jego pięknych oczach, w które mogłabym się gapić dzień i noc, o tych jego ustach, które pewnie całują najlepiej na świecie. Carolain Collins ogarnij się on ma dziewczynę ! Fakt , że jest pusta jak stodoła na wiosnę i brzydka jak noc listopadowa ale kurwa jest. Dlaczego ja w ogóle o nim myślę ?! Dalej nie dopuszczałam do siebie faktu, że on mi się podoba. Zgiń, przepadnij zmoro nie czysta. Dumając tak nie wiadomo nad czym, nie zauważyłam, że jesteśmy na miejscu.    
- No to wchodzimy- powiedziałam i złapałam za klamkę. Akuku Carolain zamknięte. A skąd to wiem ! Otóż stąd, że  wyjebałam w nie głową i upadłam na ziemie. Duśka próbowała się nie śmiać ale jej nie wyszło. Obie chichrałyśmy się jak głupie.

- Dobra dzwonię do Em, niech nam otworzy. Kto się kurwa zamyka w domu w biały dzień,w tyle osób w XXI wieku ?!- zapytała Klaudia i wyciągnęła telefon.

(Perspektywa Zayn)

Na dworze panowała okropna burza. Pytałem się Pat czy nie trzeba jechać po Carolain i Klaudie ale nie bo Car podobno wzięła swoje auto. Jak nie przyjdą w 5 minut to jadę ją... znaczy je szukać. Oj nie oszukuj się czujesz coś do niej. Upierdliwy głosik w mojej głowie dał o sobie znać. Wcale, że nie. Ona jest tylko moją koleżanką z pięknymi oczami czarującym uśmiechem i w ogóle ona jest cała idealna. Dobra może więcej niż ją lubię ale to tylko zauroczenie bo przecież ja mam Perrie, którą kocham? Chyba.

Ciszę, która panowała w salonie (bo nikt się nie chciał odezwać bo dziewczyny i tak były już spóźnione a Adam i Paul tego nie lubią) przerwał telefon Em uśmiechnęła się do niego i odebrała

-No hej skarbie-zaszczebiotała do słuchawki

-Ty mi tam nie jęcz jak te szmaty tylko otwórz drzwi bo mi zaraz Car w kalendarz walnie-wydarła się Klaudia ta to ma płuca czekaj zaraz Car się coś stało?! zerwałem się na równe nogi i pobiegłem do drzwi natychmiast  je otworzyłem co tam zastałem Carolain leżącą na ziemi i śmiejącą się jak jakaś porąbana. (Kocham jej śmiech jest taki uroczy). Pomijając to wygląda na całą tylko się zaraz przeziębi biedactwo.

-Malik przestań się wgapiać w moją przyjaciółkę jak w ostatni kawałek pizzy-wrzasnęła Duśka

-Oj Czekoladko wpadłeś a teraz mi pomóż-Czekoladko?! dziwne ale z jej ust to miód dla moich uszu.

Podąłem jej rękę aby mogła wstać. Gdy nasze dłonie się złączyły po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze. Nie jestem pewnie czy ona poczuła to samo ale szybko wyrwała swoją dłoń z mojej. Weszliśmy do salonu gdzie ja wróciłem na swoje miejsce czyli na sofę koło Perrie i Harrego z Taylor

-Wyglądacie jak szczury uliczne-zaczęła oburzona Taylor

-A są domowe?! Pat mogę sobie kupić szczura?-zapytała uradowana Mad tej to chyba się nigdy dobry humor nie psuje tak jak Lou. A mówiąc o nich pasiasty przyznał się, że wpadła mu w oko

-Wiesz jestem mokra ale nadal piękniejsza od ciebie-powiedziała dumnie Car a ja wtedy  spojrzałem  na nią. Mówiła prawdę jeszcze ta mokra koszula przykleiła się jej do ciała przez co było widać jej idealną figurę. Malik ogarnij się twoja dziewczyna tutaj jest.

-Taylor weź wyjdź i sprawdź czy cię nie ma za drzwiami-rozkazała jej Klaudia te to się chyba nigdy nie polubią no cóż dzięki temu nie jest nudno

-Dość Harry Zayn zabierzcie dziewczyny i dajcie im coś do ubrania mają się przebrać wymyć i wysuszyć zrozumiano?-zarządził Paul. Spojrzałem na Car nasze spojrzenia się skrzyżowały mogę przysiądź, że w jej oczach szaleją iskierki szczęścia. Harry wstał i ruszył do wyjścia a za nim Klaudia aa czyli Car jest moja. Duśka na odchodne puściła tryumfalny uśmiech Swift a ja pokręciłem z dezaprobatą głową.

-Panie przodem-powiedziałem stając koło niej

-Chyba kurwy-usłyszałem Perrie. Na te słowa Car cała się spięła

-Miło mi Carolain Rose Collins jestem-odparła pełna spokoju gdy ja bylem pewien, że dojdzie do rękoczynów.  Obróciła się na pięcie i stanęła  tyłem do wszystkich rzucając krótkie "idziesz". Gdy byliśmy już na schodach Car zawróciła stanęła w progu  salonu ściągał jednego z obcasów i jak mniemam chce rzucić w Perrie. Podbiegłem do niej przerzuciłem sobie ją przez ramie i skierowałem się spokojnie do góry nawet się nie szarpała cud.

-I tak dostanie za tą "kurwę"-powiedziała już u mnie w pokoju

-Tu jest łazienka więc proszę czuj się jak u siebie

-Uhhh-rzuciła torebkę na łóżko i weszła do łazienki. Usiadłem na łózko gdzie leżał  iPhone Car widocznie wypadł jej jak rzucała tu torbę. Nie wiem co mnie podkusiło ale wziąłem go odblokowałem i kogo zobaczyłem na tapecie siebie. No no no tego się nie spodziewałem. Po chwili w drzwiach mojej Łazienki stanęła Car ubrana w samej bieliźnie.

-Zayn mógłbyś mi dać jakieś swoje dresy-spytała robiąc słodką minę a ja nie mogłem od niej oderwać wzroku -Co tam masz-pytała dalej a ja odruchowo schowałem jej telefon za plecy

-Nic-odparłem szybko

-Na pewno-powiedziała to tak seksownie, że nie dało się odmówić

-Telefon ci wypadł i się zaświecił. Ładną masz tapetę-powiedziałem ze skruchą

-Pokarz-mówiąc to wyciągnęła w moją stronę rękę na co ja jej dałem telefon. Spojrzała na telefon i się zarumieniła słodko wtedy wygląda

-No wiem taki seksiak na tapecie-odpowiedziała i dała mi buziak w policzek-To jak dasz mi te dresy-spytała ponownie

-Bierz co chcesz-powiedział.

-Mówisz nawet to-zrobiła krok do przodu zmniejszając dystans między nami i  wskazała na moje serce-I to-wskazała a głowę-I jeszcze to-i musnęła moje usta swoimi jak to zrobiła przeszły mnie przyjemne dreszcze. Dziewczyno co ty ze mną robisz . Po  czym się odwróciła otworzyła szafę wzięła potrzebne jej dresy i zniknęła za drzwiami. Stałem jak oszołomiony co to miało być nie żeby mi się nie podobało bo podobało i to bardzo. Usiadłem ponownie na łóżku i myślałem o  tej niezwykłej dziewczynie, która aktualnie brała prysznic.

(Perspektyw Harrego)

Kierowaliśmy się właśnie do góry Klaudia właśnie szła przede mną dzięki czemu mogłem podziwiać jej zacne tyły. No nie powiem ma dziewczyn niezłą figurę nie zresztą tylko ona bo reszta dziewczyn też ale najbardziej wysportowana chyba jest Carolain. Klaudia skierowała się prosto do mojego pokoju skąd ona wie gdzie ja mam pokój jak nigdy w nim nie była a no tak mamy podpisane drzwi. Podążyłem za nią pokazałem jej gdzie jest łazienka a ona tam weszła. Wziąłem dla niej moje szare dresy i koszulę w kratę. Gdy wszedłem do łazienki pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Klaudia w samej bieliźnie WOW. Błagam niech ona coś założy na siebie a jak nie to zaraz się na nią rzucę.

-To dla mnie-wskazała na rzeczy które trzymałem w ręku

-Yyyy.. Tak proszę-odpowiedziałem jej jak się otrząsnąłem. Gdy zabierała ode mnie ubrania zaważyłem u niej tatuaż, którego wcześniej nie był.

-Może wcześnie nie zauważyłem ale od kiedy masz tatuaż??-spytałem zaciekawiony

-Od dzisiaj razem z Car sobie zrobiłyśmy-odrzekła zadowolona

-Mogę zobaczyć-na co ona kiwnęła głową-Genialnie pasuje ci wiesz

-Wiem i dlatego nie skończę na jednym. A teraz przepraszam ale mi troszeczkę zimno

-Już cię zostawiam samą jakbyś czegoś potrzebowała wołaj jestem w pokoju-póściłem jej jeden z nie zawodnych uśmiechów na co ona spuściła wzrok. Opuściłem łazienkę stanęłam w swoim pokoju i wpatrywałem się tempo w okno nie myśląc o niczym sensownym. Nie wiem ile tak stałem:

-Mógłbyś mi pomóc-usłyszałem przyjemny głos koło mojego ucha. Ona ma taki kojący i spokojny głos mógłbym jej słuchać godzinami. Odwróciłem się do niej z wielkim bananem na twarzy:

-W czym ci mogę pomóc księżniczko-spytałem a ona się uśmiechnęła

-Zapniesz mi szelkę od stanika loczku-odrapała.

Obróciła się do mnie tyłem i zsunęła prawy rękaw mojej koszuli. Złapałem za ramiączko i je zaczepiłem gdy moje opuszkami  palców spotkały się z jej skórą przeszły mnie dreszcze. Co dało mi do myślenia serce mówiło działaj rozum że, mam dziewczynę ale teraz przypominałem sobie słowa mojej mamy abym zawsze słuchał głosu serca i za nim podążał. Jedną ręką odszukałem jej dłoń i złączyłem je razem drugą odgarnęłam jej włosy na lewą stronę. Przejechałem nosem po jej szyi na co on ją odchyliła dając mi lepszy dostęp pocałowałem ją w szyję następnie lekko dmuchnąłem w jej ucho i szepnąłem.

-Jesteś piękna-Klaudii obróciła nas sprytnie że teraz staliśmy do siebie przodem

-Nie zmyślaj kochany-odparła na co ja postawiłem kilka kroków do przodu tak  abyśmy się znaleźli przy ścianie.

-Nawet nie wiesz jak chcę cie teraz pocałować-szepnęłam

-To to po prostu zrób-również szepnęła

Nasze usta dzieliły centymetry gdy do pokoju ktoś wszedł

-Pośpieszcie się-usłyszeliśmy głos Michella. No to klapa odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Klaudia zażenowana albo i nie wyszła z pokoju stanąłem koło Michella

-Nic nie widziałeś zrozumiano?!-warknąłem do niego

-Bo co Styles boisz się, że Taylor z tobą zerwie?

-Po prostu nikomu ie mów zrozumiano?

-Ok ok nie denerwuj się bo ci zmarszczki wyskoczą. Będę siedział cicho za bardzo mi na niej zależy-odparł a ja stanąłem jak wryty na jego słowa czy on kocha moją Klaudię

-Odwal się i będzie spokój-powiedziałem i zeszyłem na dół

(Perspektywa Perrie)

Jak mnie wkurwia ta cała Collins co ona sobie myśli że mój Zayn będzie z nią och to się grubo myli wykończę ją jak nie fizycznie to psychicznie. Od jakiś dwóch minut do salonu wrócił Zayn z tym czymś i nawet na mnie nie spojrzał jest jakiś rozmarzony i dziwnie zadowolony tak samo jak ten plastik myśli, że schowa swoje niedoskonałości za makijażem ale nie on dalej wygląda jak jakiś paszczur

-Co Edwards się przyglądasz zazdrościsz urody, figury czy co?-usłyszałam głos tej szmaty

-Wiesz Car ona chciałby być tobą ale nie bo ty jesteś jedyna i nie powtarzalna-odparła Madison

-Weź przestań kto by chciał być tobą ty nawet na randki nie chodzisz bo nikt cię nie chce-odparłam a ona się zaśmiała razem z resztą tych ohydnych dziewczyn

-Kto chciałby iść na randkę z Car ręka w górę-ogłosiła ta cała Patrycja, która myśli, że zdobędzie względy u Liama

-Ja-odpowiedzieli wszyscy zebrani w salonie faceci

-Na serio nawet ty Zayn?-spytałam oburzona no nie wieżę nawet własny chłopak. Do salonu wpadła rozkojarzona Klaudia kolejna popierdolona do kolekcji

-Perrie znowu się poniżasz pogódź się że Car jest lepsza-powiedziała na wejściu. Zaraz wszedł Harry i podszedł do Taylor i dał jej bardzo czułego całusa. Na twarzy Klaudii było widać zawód. Do salonu wszedł Michelle i to się teraz stało Klaudia pocałowała Michelle ten wyglądał na zaszokowanego ale zaraz załapał

-To co wieczór zdrad ok ja tam się mogę w to zabawić-wydarła się Collins i popatrzyła się na mnie z chytrym uśmiechem

-Car oszczędź jej płaczu jak chcesz się całować to patrz ile tu sztuk wolnych-powiedziała ta chyba najmądrzejsza z nich

-Kusząca propozycja więc nikt się nie obrazi jak go pocałuje-spytała robiąc słodką minkę a raczej wyglądała jak kurwa prosząca o zapłatę.

-Nie-odparli

-Tylko wara od Michella on jest dzisiaj mój-powiedziała Klaudia bardziej do Hazzy niż do Collins. Ta się tylko głupkowato uśmiechnęła i siadła okrakiem na Luku i wpiła się w jego usta.

-Idę zapalić-powiedział mój chłopak i wyszedł.

-Uspokójcie się dzieciaki i podpiszmy ta umowę, Car po Zayna migiem-rozkazał Paul

-Miło było Luk-powiedział i wyszła


_______________________________________________________________

 Z okazji świat wielkanocnych chcielibyśmy wam życzyć zdrowia szczęścia.. A nie to jest przereklamowane no to tak abyście się nie przejadły zostały oblane masę razy i napiłyz okazji tych otóż świat. Oczywiście alkohol powyżej 18 roku życia a reszcie soczek. To na koniec zdrowych i pogodnych świat wielkanocnych. Pikolo może być wykorzystane nie tylko na szalone sylwestrowe noce. Życzymy wam także śmiechu i żeby były dobre jaja (najgorszy żart na Wielkanoc, ale uwielbiam sucharki)! No i oczywiście braku mokrej bielizny, ale nie życzymy braku żadnej bielizny żeby nie było. :p

Zapraszamy na aska: http://ask.fm/marzycielki69

PROSIMY O KOMENTARZ!!!!



ZAPRASZAMY TEŻ DO ZAKŁADKI BOHATEROWIE BO TAM NASTĄPIŁY DROBNE ZMIANY :) 

środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 2

CZYTASZ=KOMENTUJESZ



(Perspektywa Klaudii)

Obudził mnie zapach świeżej kawy.Ale o jej wypiciu mogłam tylko pomarzyć. Zaczęłam odliczać 5,4,3,2,1....i zero do mojego pokoju wpadła Pat i krzyczała:

-No dalej lenie,zbierać się trzeba robić rzeźbę.

-Pat daj spokój idziemy dzisiaj na trening to sobie nadrobimy-powiedziałam z ogromną niechęcią.

-Nie ma , nie ma wstajemy no już !!!-darła się dalej.

-Dobra już wstaje nie krzycz tak -powiedziałam przewalając wymownie oczami.
Tak więc wstałam wciągnęłam na sobie dresy stanik sportowy i sweterek,powlokłam się na dół i opadałam z hukiem na fotel w salonie.

-Ja nie chcę !!!-zaczęłam jęczeć.

-Duśka no co ty. Zawsze pierwsza pojawiasz się na treningach,ostro trenujesz a teraz jęczysz-zaczęła wyliczać Mad

-Mad nie dobijaj mnie-wyjęczałam-Dobra jak mamy iść to jazda, bo zaraz zapuszczę tu korzenie.Ruszyłam w stronę wyjścia ale za nim doszłam do drzwi zatrzymał mnie Josh.

- Muszę ci coś pokazać-powiedział bardzo spokojnym głosem

-Mi ?!Dobra postaram się biec szybciej niż zwykle -uśmiechnęłam się szeroko i wyszłam.
Pogoda była wspaniała.Świeciło ciepłe słonko i wiał lekki wiaterek.W Londynie rzadko się to zdarza więc trzeba korzystać.

Biegłyśmy tą samą trasą co zawsze.Ja z Car na początku,Pat w środku a Em z Mad na końcu.Zawsze Mad z Em świrowały na końcu ale dzisiaj tak nie było. Biegły osobno a Em cały czas wgapiała się w telefon.To nie w jej stylu,znam swoją siostrę bardzo dobrze.Coś było nie tak.Pytanie tylko co?
Zdjęłam słuchawki i zrównałam się z Car

-Wiesz co się dzieje z Emilii ??

-Nie,ale to dziwne że nic nam nie mówi-powiedziała

-Tak wiem.Pewnie ma jakieś ciacho na boku i nie chce powiedzieć -rzuciłam z wyszczerzem

-Pewnie tak-szturchnęła mnie

-Nie wiem czy mam się martwić czy nie-powiedziałam z rezygnacją w głosie

-Na razie nic nie rób.Zobaczymy co z tego będzie-powiedziała uspokajając mnie

-Dzięki że jesteś-posłałam jej całusa na odległość , włożyłam słuchawki i biegłyśmy dalej.
Uwierzcie mi one są bezlitosne 45 minut biegu i 3 odpoczynku.Masakra.
Gdy wróciłyśmy do domu,wczołgałam się po schodach z trudem poszłam pod prysznic i ubrałam się w to :




Zeszłam na dół gdzie siedziała Em z Joshem.Gdy weszłam do kuchni oboje ucichli.

-Aha.Ok.Nie przeszkadzajcie sobie-podeszłam do Em i dałam jej buziaka w czoło. Podeszłam również do Josha dając mu buziaka w policzek mówiąc:

-Witam mój książę. O czym tak żywo dyskutowaliście?-zapytałam

-A takie tam pierdoły. Nieważne.-powiedziała Em,czerwieniąc się na twarzy. Zabrała swoją filiżankę i wyszła.

-Emilii Kornelio Nowak i tak nie unikniesz tej rozmowy-krzyknęłam za nią

-Fajnie ,że woli porozmawiać z tobą , niż ze mną.Co ten Londyn robi z ludźmi!-powiedziałam niby do Josha niby do siebie.

-Nie bój się,dowiesz się w swoim czasie-rzekł z łobuziarskim uśmiechem.

Może to zabrzmi głupio ale kocham go.Za ten jego uśmiech,lazurowe oczy,włosy w ciągłym nieładzie to seksowne ciało.Kiedyś nawet się spotykaliśmy ale dla dobra mojej przyjaźni z Car,zostaliśmy przyjaciółmi a właściwie rodzeństwem. Podał mi filiżankę latte macchiato.



-Dzięki-uśmiechnęłam się-Miałeś mi coś pokazać?

-Oj Duśka ty się nigdy nie zmienisz-powiedział i podał mi laptopa-Masz czytaj
Wzięłam od niego laptopa i zaczęłam czytać

"Pech czy niezdrstwo Taylor Swift"



"Polka kłóci się z Harrym Stylesem;Co z tego wyniknie?"



"Co Taylor Swift teraz zrobi ?Ile zapłaci za fryzjera, żeby  usunąć szejki z włosów?"


-Nie ma ani słowa o tym ,że zrobiłam to specjalnie !!!!-powiedziałam zdziwiona
Tak naprawdę byłam z siebie bardzo dumna.Spisałam się.

-A czyli jednak ? Ty wrednoto-powiedział z wyszczerzem.

-Ja tak bardzo jej nienawidzę,że aż mnie w dupie kłuje jak ją widzę. No i nie wytrzymałam.A wiesz jak jestem.Nie mogłam przepuścić takiej okazji.Tak jak powiedziała Carolain " tyle szmat na świecie a podłogi dalej brudne"-wyrzuciłam to z siebie z wielka przyjemnością

-Wiesz wydaje mi się ,że to jeszcze nie koniec waszej znajomości-rzucił z przekonaniem

-Tak ja wiem i dlatego jeszcze ten palant Styles. Za kogo ten dupek się uważa- w sumie nie mówiłam już do Josha a raczej do siebie.

W tym momencie do kuchni wpadła Car i Pat.

-Czytałaś te artykuły. Jesteś w gazetach !- zaszczebiotała Pat

-Klaudia jest w gazetach,Klaudia jest w gazetach- latały po salonie i darły pyska

-Gdzie jest Mad ?-zapytał Josh- Mam dla niej kawę, która stygnie.

-Zaraz przyjdzie-powiedziała Pati.

(Perspektywa Emilii)

-Słuchajcie dzwonił do mnie Tom ,kolega i zaprasza nas dzisiaj na imprezę. Co wy na to?- zapytała.                                                            
- Impreza zawsze !!- krzyknęła Pat -ale chodźmy już !!!!        

-Jest jeszcze jeden aspekt tej imprezy musimy wziąć ze sobą rzeczy na trening ,bo jest tuż po nim -powiedziała Em.

-Ok to my idziemy się ubrać na imprezę i wziąć rzeczy na trening.-powiedziała Carolain

Jak zawsze dziewczyny wyglądały świetnie.

Pat miała na sobie to:


Car to:



Klaudia to:



Mad to:



No i ja to:



( Perspektywa Patrycji ) 

Tak zapowiadał się cudowny dzień. Dzisiaj miałyśmy iść na pierwsze zajęcia z  tego co najbardziej kochamy ,czyli taniec. Nie mogłam się doczekać. Siedziałam jak na szpilkach.        

-Możemy wyjść wcześniej ? I gdzie jest Emilii -zapytałam lekko podenerwowana.        

-Spokojnie Patrycja-powiedziała Madii-Zdążymy.        

-A gdzie jest Emilii nie wie nikt, pewnie oprócz Josha-spojrzałam na niego wymownie.

-Co?? A co ty masz z tym wspólnego?-zapytała lekko wstrząśnięta Carolain.                  

-Nic dowiecie się w swoim czasie- rzekł z tym swoim przekonaniem w głosie.                      

- Dobra o nic więcej nie pytam-dorzuciła Car.    

-Em musimy iść-darła się Patrycja z holu.                    

-Tak już schodzę-usłyszałyśmy z góry.

 Chwilę później zbiegła Em.                                      

Wszystkie rzuciłyśmy się dzikim pędem na górę.Gdy stanęłam przed moją szafą zwątpiłam.

Wybrałam swój strój na trening  i zeszłam na dół.



( perspektywa Mad ) 
                                               
Był tak śliczny dzień,że stwierdziłyśmy iż przejdziemy się na nogach. Nic z tego nie wyszło bo Pat nie mogła wytrzymać i prawie biegła. Tak to zupełnie w jej stylu. Dotarłyśmy na miejsce. Budynek był ogromny, a napis na nim brzmiał " Street Dance Academy London". Pomyślałam nareszcie. Weszłyśmy do środka, recepcjonistka już na nas czekała. Poszłyśmy się przebrać.                                                          

Car uwielbia ćwiczyć w tym :

                  
Klaudia w tym :


                     
Em w tym:  


                          
a ja w tym :                          



W sumie wszystkie wyglądałyśmy bosko. Nasze płaskie brzuchy ślicznie wyglądały super na tle tych wszystkich lasek.Gdy weszłyśmy na salę wszyscy ucichli.              

-Ocho będziemy teraz w centrum uwagi - powiedziała Car pół szeptem.

-Matko wiecie jak bardzo tego nie lubię- zaczęła jęczeć Em.                                                

-Weź nie jęcz siostra. Ja tam to lubię.- powiedziała Klaudia z uśmiechem na twarzy czochrając Em po włosach. Kochałam kiedy to robiła. One były takie zgodne i podobne do siebie ale zawsze zaprzeczały. Takie drugie super rodzeństwo tuż po Car i Joshu. Dobra koniec użalania się nad sobą czas na trening. Tak więc zaczęłyśmy tańczyć. Kurde oni w ogóle nic nie umieli ! A zabawa zaczęła się dopiero kiedy na salę weszły trzy tynkary Taylor Swift, Perrie Edwards i Sophia Smith. Oj będzie wesoło. One się pozabijają. Na pewno Klaudia z Taylor. Nie musiałam długo czekać.

- Możesz się nie rozpychać krowo u siebie nie jesteś ! - darła się Taylor.                      

- Zamknij się bo pożałujesz. Tak się składa, że mój tato ma tu kontakty więc lepiej uważaj -powiedziała Klaudia ale za bardzo spokojnie. Zaraz się zacznie.                                    

-Nie strasz mnie swoim ojcem , pewnie jest tak samo niezdarny jak ty - zaśmiała się a reszta szmat jej przytaknęła.    

-Co powiedziałaś?! - wrzasnęła Duśka i w tym samym momencie rzuciła się na Taylor z pięściami. Trzeba będzie interweniować.            

-Odszczekaj to suko jedna!! - wrzeszczała okładając Swift po czym popadnie.                    

- Klaudia przestań ! Będziesz miała kłopoty - próbowała przemówić Klaudii do rozsądku Emilii.                                            
- Em nie wtrącaj się ! - rzuciła przez zaciśnięte zęby. Wtedy do studia wpadł Josh.                    

-Klaudia wystarczy- mówiąc to, objął ją w talii i odciągnął na korytarz.                                            

- Co ty wyprawiasz ?? - wrzasnął  Josh nieźle wkurzony.                                  

-A co ty tu w ogóle robisz? I po co się wtrącasz ?? Nie jesteś moim ojcem ! - darła się do niego.

-Tak ale nawet jeśli mi nie uwierzysz zależy mi na tobie i nie chcę żebyś miała kłopoty - powiedział to już łagodnym tonem, jej też już przeszło.

- Chyba macie iść na imprezę ? Idźcie się przebrać i pilnujcie jej- wskazał na Klaudię obrócił się i wyszedł.Poszłyśmy do szatni, atmosfera była napięta.                                        

- Muszę się napić i to porządnie - powiedziała Klaudia

-No to idziemy- Car wzięła za rękę Klaudię i poprowadziła do wyjścia. Mam wrażenie że to nie koniec wrażeń na dziś i nie myliłam się !

( perspektywa Em )  
                                           
Kurwa ale ta moja siostra jest uparta. Nic nie da sobie wytłumaczyć. Z jednej strony umie walczyć o swoje tak jak każda z nas i to działa, ale z drugiej strony kiedyś wpakuje się w niezłe bagno. Ale jestem za nią. Idąc na tą imprezę rozmyślałam o tym co robi Niall. Ciekawe czy uważa mnie za idiotkę ? Nie ,może nie.Ale przypał był. Nie chcę na razie nic nikomu mówić, żeby nie zapeszyć. Pożyjemy zobaczymy.                

-Dobra jesteśmy-powiedziałam,stając przed wielką wypasioną willą.

                     

-No to pukamy- powiedziała Klaudia, podążając w stronę drzwi. Zapukała, to co stało się potem to złośliwość losu. Drzwi otworzył jej Harry Styles.                  

-Ja pierdole, czy wydarzy się dziś jeszcze coś okropnego- wykrzyczała Dusia, robiąc przy tym swoją ulubioną minę.  

-A co ty tu robisz ? Kto cię zaprosił w ogóle ?!-  darł japę ulizany pizduś.                              

- Weź się nie drzyj. Zaprosił nas Tom, więc wypieprzaj- mówiąc to próbowała wejść do środka. Kabaret naprawdę, chyba nie tylko ja sikałam po nogach.                                  

- Ty nigdzie nie wejdziesz. To nie miejsce dla ciebie- powiedział wymawiając każde słowo dobitnie. Widziałam w tym momencie jak Klaudia cała zesztywniała a on jeszcze dolał oliwy do ognia.

-Wy możecie wejść, a ty zostajesz- powiedział cynicznie. Dobra Car musiała wkroczyć do akcji.              

-Zamknij się bo będziesz musiał zbierać ząbki z podłogi i obijemy ci tą śliczną  gębusię lepiej zawołaj....... - Nialla- wcięłam jej się w pół słowa

-Co ??- krzyknęły chórem. Wzrok mojej siostry i Pat mówił wszystko,one już wiedziały.

-No jazda, czy sama mam to zrobić-pospieszyłam go stanowczym tonem. W tym samym momencie w drzwiach stanął Nialler. Był boski. Dżinsy, opinająca ramiona koszulka i te oczy. Sam sex. Dobra wracamy do rzeczywistości.

-Hej- powiedziałam nieśmiało

-Hej- uśmiechnął się

-Dlaczego nie wchodzicie ?

-Bo masz pojebanego kolegę-odpowiedziała bez ogródek Car

-Taka sama jak przyjaciółeczka- zaczął Harry

-Zajebie palanta za wyzywanie moich przyjaciółek jeszcze jeszcze jedno słowo za dużo to pożałuje-powiedziała Mad ale po polsku

-Coś mówiłaś?-zapytał  Styles

-Wiesz wyznawałam ci miłość-odwarknęła mu sarkastycznie

-Dobra ja chcę mieć to już za sobą-burknęła Mad i zaczęłyśmy wchodzić do środka pierwsza Ja następnie Pat, Madii, Car i drzwi się zamknęły a nie przepraszam Harry je zamknął. Ten wieczór przejdzie do historii jako data śmierci Styles'a. Obrócił się do nas z tryumfalnym uśmieszkiem:

-1,2,3....-zaczęła odliczać Car a gdy skończyła drzwi się otworzyły z hukiem co było skutkiem tego, że Harry został popchnięty i zaczął biec w naszą stronę my się rozstąpiłyśmy no ale oczywiście to się nie mogło tak skończyć więc Car podstawiłam mu haka. Hazza zatrzymał się dopiero na Louisie, który wychodził z kuchni:

-Kochanie ja wiem, że chciałbyś ale mówię ci stanowcze nie. Dopóki nie zerwiesz z tym jakby to określić-zaczął Lou

-Plastikiem-dokończyły za niego dziewczyny

-Ooo kogo ja tu widzę.-powiedział Tomlinson i spojrzał się w naszą stronę-Zayn!! Przegrałeś jesteś mi winien 100 funtów-wydarł się a cały dom

-Psychiatryk chciałabym poinformować..-Car dopadła telefon i nawet nie chcę wiedzieć co on tam chciał zgłosić. Więc jej go zabrałam

-Chodźcie poznacie wszystkich na 100% się polubicie-zaczął Nialler prowadząc nas do salonu. Gdzie siedziała już reszta One Direction z dziewczynami.

(Perspektywa Carolain)

Po wejściu do salonu przejechałam wzrokiem po towarzystwie i jebłam śmiechem razem dziewczynami. Tylko Em trzymała fason co było dziwne.:

-Hahahahahahahah... lustra w domu nie masz?-zaczęłam

-Fryzjer był ślepy?-Klaudia

-Farby ci się pomyliły?-Patrycja

-Czy zrobiłaś to specjalnie żebyśmy się pośmiały-zakończyła Mad

-A wy co się tak wystroiłyście. Wszyscy z chłopaków zajęci i marne szanse żeby nas zostawili dla takiego czegoś jak wy. -powiedziała różowo włosa(Perrie)

-Pytał się ciebie ktoś o zdanie?-odwarknęła Dusia. Ta to dzisiaj ma nerwy nadszarpnięte.

-Dobra poznajcie Emilii i ...-i tu się zaciął biedny Niall

-Madii, Carolain, Patrycję i Klaudię moją siostrę -dokończyła za niego Em

-Zayn wypłacaj-powiedział chłopak w paskach. A my co prostytutki, że trzeba nam płacić? Ja zaraz zwariuję w tym domu.

-A za co niby-spytał z niedowierzaniem Mulat wnioskuje, że to nie jaki Zayn no przyznać trzeba ale ten to ładny nawet.

-No przyprowadził ją czyli już mam 50 funtów a mówiłem, że przyprowadzi jeszcze koleżanki więc drugie 50 funtów-powiedział Lou z dumą. No nie wierzę zakładają się o nas.

-Dobra masz geniuszu o reszcie pogadamy później-na ostatnie słowa spojrzał się na mnie a ja długo nie myśląc wypaliłam:

-Jak twoja laska jest tak kiepska w łóżku to ja nic nie poradzę mogę ci jedynie dać jakiś namiar do burdelu czekoladko-powiedziałam i puściłam mu oczko na co on się uśmiechnął.

-Koniec tego może my się przedstawimy-przerwał nam chłopak w koszuli w kratę koło którego siedziała Sophia ale to dobrze bo twarz naszej różowowłosej wyglądała jeszcze gorzej niż jej włosy. Co było trudne do osiągnięcia przez tą tonę tapety.

-No to tak ja jestem Liam to jest Niall-wskazał na blondaska uroczo uśmiechającego się i  ukradkiem spoglądającego na Em-To Louis nasz śmieszek-wskazał na chłopaka w bluzce w paski-Harry-tego to już znamy za dobrze- A ten to Zayn-wskazał na czekoladkę tak to będzie jego przezwisko. Podoba mi się-Ta na kolanach u Zayna to.. -

-Znamy się-powiedziała od niechcenia wielce wielmożna Panna Smith

-To świetnie mamy nadzieję, że się zaprzyjaźnicie- na słowa Li wszystkie nawet te tynkary ryłyśmy śmiechem.-Aha czyli jednak nie. No cóż trudno się mówi zawsze można spróbować-dokończył

-Usiądźcie-powiedział nagle Niall wow wybudził się z transu. Wszyscy usiedli nie mogłam sobie podarować miejsca koło Perrie i Zayna więc władowałam się koło nich. Po zajęciu miejsc zapadła niezręczna cisza:

-Ale grobowa cisza-palnęła Mad po polsku a my zachichotałyśmy Em widoczne przetłumaczyła Niallowi co powiedziała bo po chwili śmiał się z nami.

-Może obejrzymy jakiś film? Co wy na to?-zapytał Horan

-Taak-odpowiedzieli wszyscy chórem

-No to ja wybieram i nie chcę słyszeć sprzeciwów -widzę, że moja czekoladka to typ Bad Boy'a coraz bardziej mi się podoba. Jak się okazało wybrał Obecność normalnie kocham ten horror to będzie dobre widzieć te lalunie przerażone. W między czasie Liam i Niall przynieśli przekąski. Zayn po włożeniu płyty wrócił na miejsce no nie za bardzo na poprzednie bo usiadł pomiędzy mną a Edwards. Na co na mojej twarzy zagościł szatański uśmiech. Film się zaczął a już na początku tamte prawie nie sikał ze strachu.

-Pop-corn się skończył macie jeszcze-przerwała wrzask tych dziewoj Mad

-Tak tak w kuchni zrobisz sobie. W górnej szawce po prawej-poinformował ją Li. Ja natomiast postanowiłam wcielić swój plan w życie. Nachyliłam się ad uchem Mulata i szepnęłam mu:

-Mogę położyć głowę na twoje ramię, żeby mi było lepiej oglądać-na co on tylko się uśmiechnął a ja to uznałam za pozwolenie. Głowę miałam już dobrze ułożoną i już przysypiałam gdy po całym domu rozniósł się huk a po chwili w drzwiach stanęła Mad z....

_______________________________________________________________

No i mamy drugi pisałyśmy go wszystkie razem więc bądźcie z nas dumni.
Jak macie jakieś pytanie do nas albo do bohaterów to zapraszamy na aska.
http://ask.fm/marzycielki69